Big-beat, muzyka czasów PRL, wciąż budzi ciekawość, nawet fascynację. Odpowiedzią na jedno i drugie jest wywiad rzeka Witolda Górki z Tomaszem Jaśkiewiczem „Byłem gitarzystą Niemena”.
polityka.pl, Mirosław Pęczak, 05.08.14
Problem z z pradziejami polskiego rocka — czy też słuszniej byłoby mówić: muzyki rockopodobnej — polega na tym, że znamy je głównie z przekazów osób mocno weń zaangażowanych uczuciowo: samych muzyków, zaprzyjaźnionych z nimi dziennikarzy oraz fanów, na ogół bezkrytycznych wobec piosenek i idoli swojej młodości. Stąd też narracja o epoce
big beatu przybierała z reguły
sentymentalno-idealizujący lub zgoła „harcerski” charakter. Koncentrowano się na wyliczaniu zdobytych przez wykonawców nagród na nieistotnych festiwalach, miejscach zajmowanych przez ich piosenki na niemiarodajnych listach przebojów, przetasowaniach składów zespołów czy rzekomych sukcesach za granicą, z których nic potem nie wynikało. Nic dziwnego, skoro większość tych relacji pisana była przez dziennikarzy peerelowskiego chowu, nienawykłych do dociekania istoty zjawiska.
Dariusz Szreter, dziennikbaltycki.pl, 24.04.14