Frappé w sądzie
Opisywana tu frappé to po prostu jedna z wersji kawy mrożonej. Czasem słowa
frappé używają producenci czy restauratorzy na oznaczenie równoważne
mrożona — jakże lepiej brzmi to przecież z cudzoziemska. Por. też
Napoje typu frappé są mieszaniną soków lub syropów z mlekiem i lodami. Można je również podawać z dodatkiem ubitego żółtka lub bitej śmietanki. Całość poddaje się zamrożeniu. (Krystyna Flis, Aleksandra Procner, Technologia gastronomiczna z towaroznawstwem, cz. 3, 2009 s. 111)
Był jednak w Polsce czas, gdy słowo to zarejestrowane było jako znak towarowy słowny i tylko jedna firma mogła oznaczać nim swoje wyroby. W 2005 roku do Urzędu Patentowego wpłynął wniosek o unieważnienie prawa ochronnego udzielonego na znak towarowy FRAPPE z uzasadnieniem, że słowo
frappe jest określeniem rodzajowym, używanym powszechnie w obrocie do określania napojów schłodzonych.
Uprawniona do znaku towarowego firma nie poddała się jednak bez walki. Zleciła
OBOP-owi badanie, z którego wynikło, że Polacy nie znają znaczenia słowa
frappe (poza tym podnoszono też ogólną znikomą znajomość języka francuskiego). Co ciekawe, twierdziła, że FRAPPE jest oznaczeniem fantazyjnym i stanowi dowcipne skojarzenie ze słowem
frapować. Do akt sprawy dołączyła też kopie fragmentów słowników, które nie zawierały słowa
frappe.
Urząd uznał jednak, że określenie
frappe stanowi termin używany do opisu właściwości napoju (zimny, mrożony, z kostkami lodu), zwłaszcza kawy lub do określenia typu kawy. Uzasadnił nawet brak akcentu nad
e jako typowy dla polskiej ortografii. Tym samym unieważnił znak towarowy.
Cała sprawa znalazła swój finał w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym (ze względu na odwołanie), ale niczego już to nie zmieniło.